W Zakopanym padał wczoraj śnieg. Zrobiło się biało, zimowo i ładnie. Jednak mimo to, było tak nijak. Wracając, trochę zmarznięty, a w środku z daleka od siebie i od poukładanych, wyuczonych zachowań. Nagle naszła mnie dziwna złość. Kierowany chęcią rzucenia czymś z całej siły lub może wyrzucenia czegoś zgarnąłem moimi szarymi rękawiczkami trochę śniegu i zrobiłem kulę. Patrzyli na mnie taksówkarze, ale nic to na mnie nie podziałało. Zamachnąłem się. Jednak nie bardzo było w co rzucić, więc perę kroków do przodu i w słup energetyczny. Kula śniegu się rozprysła. Dopiero wtedy nastąpił dopływ krwi do mózgu i zacząłem myśleć. Jak to tak? Co robię? Po co? Lecz nie potrafiłem sobie do końca odpowiedzieć. Spostrzegłem zaś jakie to proste jest... jakie to proste było... kiedyś. Zobaczyłem tym samym jak łatwo mi to odebrano. Może by tak podjąć próbę i powalczyć o to i wzbić ponadto co mnie ogranicza. Jutro powrót do domu, do schematów. Niedługo po tym do pracy, do zachowań odgrywanych jak stara płyta. Niby że do przodu a wszystko w miejscu, ciągle to samo tylko materiał się zużywa a czas leci. Może by tak zostawić tą płytę mimochodem.
Tagi: zakopane, łatwość, mimochodem, schematy zachowań
skomentuj (0)
Nie wiem dlaczego tak mam. Nie potrafię wytłumaczyć wszystkiego tym w jakiej jestem sytuacji. Odczytuje chęć pomocy i próby zbliżenia się do mnie, lecz nie potrafię tego przyjąć. Nawet kiedy się staram wszystko zmierza w jednym niepożądanym(?) kierunku. Z jednej strony lubię być sam, niemniej jednak coraz częściej myślę o kimś, kto będzie dla mnie kimś ważnym. Na pewno ważniejszym niż ktokolwiek jest teraz. Tą osobą/osobami może być zarówno ktoś ze znanych mi osób jak i ktoś z zewnątrz. Mam dużo miejsca i chęci, chociaż mało potrafię w tym zakresie to chciałbym być dobrym przyjacielem. Mam dużo leku i niepewności, mimo że zewnątrz wyglądam jak samotny, zamknięty dziwak to chcę się podzielić tym wszystkim co mam.
Tagi: samotność, przyjaźń, przyjaciel
skomentuj (0)
Ostatnio myślałem nad swoim motto życiowym. Wielu przecież takie ma. Moje jest takie przerobione prze mnie już kilka razy, a brzmi: „Jeżeli masz do wyboru wyjście A i wyjście B wybierz wyjście C”. Czy się sprawdza? Z pewnością nie da się odpowiedzieć. Wybierając C zostawiam bezpowrotnie A i B.
W związku z ostatnimi wydarzeniami myślę też o dojściu do ściany. Czyli o takiej sytuacji w której nie można już zrobić kroku do przodu. Kiedy pojawia się panika i wszystko się sypię. Można się tylko cofnąć lub walić, bez efektu, głową w mur. Jeśli można się przenieść (takie wyjście C) to ja bardzo proszę ...chyba że za dużo wymagam
Tagi: przemyślenia, ściana, motto
skomentuj (0)
Tagi: słowo
skomentuj (0)
Dopiero gdy wracałem z wodospadu Szklarka, koło godziny 18 pierwszy raz to do mnie przyszło, od kiedy tu jestem. Było to już po wejściu do Szklarskiej, przy postoju taksówek znajdującym się po lewej stronie ulicy prowadzącej od Jeleniej Góry. Tuż przed grupką taksówkarzy, korzystających z ładnej pogody i szykujących się przy drewnianym stoliku do gry w karty, wyciągniętych chwilę wcześniej z koperty po zdjęciach od fotografa. Nie powstrzymałem łez, jak zawsze. Mnóstwo emocji skupiło w jednym miejscu i jednej chwili. Bezwładne, odruchowe zachowanie wobec zastanej piękności świata połączonej z napływającymi emocjonującymi myślami. Jak ręką odjął odeszły wczorajsze negatywne myśli, odszedł tak zwany dół i widzenie we wszystkim minusów. Nie muszę się już martwić, że moja kurtka jest za długa i patrzeć na ile długie kurtki mają inni ludzie. Dziwny zresztą to był problem. Może taki z braku laku, bo musiało być wczoraj gorzej, żeby dzisiaj było lepiej. Bo jakby nie było gorzej, to by nie było lepiej. Byłoby tak samo, a tak samo nic nie znaczy. Tak samo, średnio, nie wiem – to nie jest prawda. Nigdy tak nie ma. To tylko złudne wyobrażenie. Załóżmy, że wszyscy się modlą do Boga, że wszyscy wierzą i są dobrzy jak Bóg przykazał. Nikt się z nikim nie kłóci, każdy każdemu ustępuje, każdy wygrywa zawody sportowe, każdy wygrywa w kasynie, każdy jest zdrowy. Totalna obłuda, zupełnie nie możliwe. Jak w to wierzyć. To mój piąty dzień pobytu w Szklarskiej Porębie. Zafascynowała mnie dzisiaj postać Ducha gór (Liczyrzepy) związanego z Karkonoszami. Są różne legendy z nim związane, nie zawsze spójne. Nie ma też zgodności co do jego wizerunku. Pierw poznałem szklak turystyczny nazwany jego imieniem, a jakieś trzy godziny temu nabyłem za jedyne 12 złotych piękny kubek z Duchem Gór. Chyba trochę podświadomie chciałbym się z takim duchem identyfikować. Fascynujący jest samotny spacer po niezaludnionych turystami górach. Fascynujące jest to poczucie wolności i ta dzikość. Dzisiaj przedłużyłem pobyt.
Tagi: góry, liczyrzepa, szklarska poręba, szklarka, duch gór
skomentuj (0)
Ma trochę kręcone włosy, wysoki na jakiś metr osiemdziesiąt centymetrów. Ubrany był modnie. Wyraz twarzy jak cukierek. Szerokie mocne usta i duże oczy. Dociekliwe spojrzenie i cichy jednostajny ton głosu. To już nie było w śnie, a jednak było równie przyjemne. W początku XXI wieku. W średniej wielkości miasteczku... Ileż takich przyjemnych chwil ludzi spotyka - myślę tak sobie, więc co w tym niezwykłego, że ja, że dziś, że teraz? Przeto to chwila, która poza tym co zapamiętam, nie pozostawi po sobie niczego. Nie mam odpowiedzi na tą sytuację, nie mam sprzężenia zwrotnego, nie mam B, którym bym mógł odpowiedzieć na A. Na pierwszy rzut oka jest typowym wytworem naszych czasów. Jednak gdy się zagłębić, gdy podglądnąć, powziąć trochę informacji, co nie jest rzeczą łatwą w tym przypadku, nie jest tak końca. Szuka bowiem czegoś w samotności, przemierzając nieznane szlaki górskie w Bieszczadach. Szuka też czegoś nietuzinkowego w ludziach, wbijając w nich swoją ciekawość -dobitnie, niczym drzazga wbija się w paznokcia. Zapewne nie jest postacią przebojową, ale lubianą i szanowaną, bo ma tą chwilę dla innych. Chwila to może i krótsza niż u tych co jej nie mają. Jednak Jego chwila poświęcona drugiej osobie wystarcza jej, żeby myśleć, że on o niej myśli i żeby ona o nim myślała. Niezwykły to dar. Niezwykła to wartość lub złudzenie, sprawiane celowo lub zupełnie nieświadomie. W zwykłym, mozolnie dążącym do końca dniu okazuje się, że i ja potrzebuje takiej chwili...a może czasu by przetrzeć oczy, by znaleźć i poskładać fakty i wyruszyć w Bieszczady, znów samotnie...
Tagi: zauroczenie, fascynacja, bieszczady
skomentuj (1)
Najlepsze to sny – kiedy latam. Cudowne to sny. Najlepiej jest wtedy mi, bo latam. Rozkoszuje się tym synonimem wolności. Nie obawiam się uwolnić wszystkich swych wnętrzności. W brzuchu buzuje mi jak na rozpędzonej karuzeli. W głowie paruje, mózg frywolnych myśli miliony generuje. Jestem lekki i nie do końca opanowany, przez siebie i przez otoczenie, które jakby niewzruszone i nieprzygotowane na moje latanie. Ale ja lecę i nie mogę, i nie nawiązuje kontaktu, i nie wiem nic, i nie czuje nic, żadnej interakcji z nikim i z niczym mijanym po drodze. Więc podróż zbliża się ku końcowi, emocje rosną, choć brak bodźców je pobudzających. Tylko narastające emocje, tak bardzo, że w pewnym momencie za bardzo. Jest słodko, jest bezwładnie, jest dziko, jest niewiadomo. Jest lot w wielkie emocje, ale równocześnie do nikąd. Bywa przyjemnie, lecz bezrefleksyjnie. Bywa wspaniale, lecz tragicznie. Jest coraz mocniej, aż dochodzimy do… niczego, czyli do końca, albo do końca, czyli do niczego.
Tagi: sen, latanie, sen o lataniu
skomentuj (0)
Czasami to mam wrażenie, że jestem Bogiem. Gdy biegnę czuję się silny, czuje że wszystko mogę. Wylatują ze mnie różne emocje, jak w tej reklamie Asicsa. Są to przykładowo wątpliwości, złość i stres. Gdy biegnę w kierunku pobliskiej wsi, wbiegam pod największą górkę, to czuje dużą silę i zarazem złoć. Wylatuje ze mnie to co w myślach wykrzykuje, czyli najgorsze bluźnierstwa pod adresem mej choroby. Czuję się silniejszy. Czuje się prawie jak Bóg. Gdy rozwiązuje testy osobowości wychodzi że jestem silny i mocny. Tak sobie myślę, że może to dobrze, że to mnie, a nie komuś mi bliskiemu przyszło się zmagać z tą chorobą. Mam poczucie, że lepiej sobie z tym poradzę. Nie zaangażuje też w moje cierpienia innych, bo im nie powiem nic. Może wygram, a może to tylko złudne uczucie, bo przecież w każdej chwili sytuacja się może radykalnie zmienić, bez możliwości powrotu do tego stanu, w którym jestem teraz. Więc znowu biegnę i gdy niekiedy sobie przypomne, że może to już ostatni raz, to od razu mi łatwiej wezbrać więcej sił.
skomentuj (1)
Pewien czas temu zacząłem pisać gdzieś indziej. Wprawdzie z zapałem podobnym do tego tutaj, jednak o sprawie bardziej poważnej – o chorobie. O obawach i konsekwencjach z nią związanych. Bałem się tutaj, ze ktoś ze znajomych przeczyta, lecz chyba nikt nie czyta.
Koniec roku 2009 lub początek 2010 – Kiedyś
Nie ma początku i nie ma końca. Nie można tego opowiedzieć po kolei. Nie można też teraz wprowadzić ładu skoro go dotąd w tej historii nie było. Jest tylko moment załamania, jakiś punkt odniesienia i wszystko to co było przed oraz wszystko to co się dzieje i będzie działo po. Ta historia jest jak odłamana gałąź drzewa. Jest ta część od korony z której płynęło życie i ta odłamana część, która systematycznie i powoli, lecz jednak o wiele szybciej niż by chciała natura odchodzi.
Chyba początek 2010 - Takie myśli
Zawsze byłem nadwrażliwy. Teraz też, szczególnie na swoim punkcie. Zaraz po tym jak się dowiedziałem zacząłem zużywać wszystkie kosmetyki, robić porządki w ciuchach, wyrzucać niepotrzebne, żeby nie zostało wiele po mnie do sprzątania. Międzyczasie wszystko się stało nad wyraz niepewne i pomieszane jak myśli w mojej głowie. Rozwój, kariera, plany na przyszłość - to wszystko z marszu zostało skreślone. Można się tylko śmiać, a nawet trzeba, żeby jeszcze skorzystać z jestestwa ile się da, choćby to było zupełnie niepotrzebne i nieracjonalne. Które to książki wybrać do przeczytania, na której przypadnie koniec? Gdy kładę się spać zapominam. Nawet czasami w dzień mi się zdarza na chwilę zapomnieć, by po chwili stanowczo przywołać się do porządku. Rano wstaje wcześniej niż kiedyś i wszystko jest takie ważne i cenne, ludzie ciekawsi, a niebo z ziemia piękniejsze. Zapach lasu, którego też pewnie boleśnie mi zabraknie i ten wspaniały, jak nigdy wcześniej, siarczysty mróz. Co będzie gdy mnie nie będzie. Czy niczego nie będzie, czy będzie wszystko i wszędzie?
skomentuj (0)
No tak, pisanie meili się skończyło. Mimo to pozostał raczej pozytywny wydźwięk. Emocje opadły i choć sama sytuacja się nie poprawiła, to poprawił się nastrój. Zawsze coś. Życie, takie jak niegdyś puka do mnie, podszczypują mnie ludzie, posłańcy tego życia i nowej nadzieji. Lecz ja muszę być głuchy i ślepy na to wszystko, choć to nie jest dla mnie immanentne. Nikt nie wie o co chodzi i nikt nie może wiedzieć. Taka durna sytuacja. Posłańcem nadzieji można być jedynie wtedy gdy ta nadzieja jest realna. Wszyscy zakładają że tak jest. Nie bedę więc ukazywał, że tej realności nie ma. Nie będę bo za duzo mogę stracić, szczególnie na innych płaszczyznach.
skomentuj (0)Nie łatwo przychodzi mi pisanie notek na blogu. Nie łatwo przychodzi mi pisanie listów, meili, sms-ów. Lecz odpisuję na bieżąco, bo nie lubię zaległości, bo nie lubię gdy ktoś czeka. Po raz pierwszy odkąd pamiętam potrzebuje co najmniej jednego dnia, aby odpowiedzieć na meila. Za bardzo mi zależy żeby komuś pomóc. Komuś i sobie zarazem. Po raz pierwszy napisałem meila jako pierwszy. Po dużej burzy w środku odpowiedziałem na ogłoszenie. Meil zwrotny otworzyłem przed chwilą z zapartym tchem. To prawie jak w miłości. Prawie bo sytuacja zgoła inna. Nie dotyczy bowiem przyjemnej sytuacji lecz smutnej, by nie powiedzieć tragicznej. Teraz będę myślał jak odpowiedzieć
skomentuj (0)Tak wszedłem jek niegdyś. Chciałbym coś napisać, lecz już dawno odciełem się od siebie. Mimo to, że może będę jeszcze jakoś żył, to otatnia moja notka jest bardzo wymowna.
skomentuj (0)
Coś nas zabiera powoli
Coś nas zabiera nie z klucza
Zaś jak kto stoi
Coś nie rozróżnia i się nie boi
Czemuś temu pomagamy
Czym Świat nasz stoi
Z tym czymś pogrywamy
W złudzeniach nawet się znamy
można by wstawić w miejsce słowa coś
słowo śmierć i równie dobrze słowo Bóg,
lecz słowo coś znaczy coś, co malujemy w słowa niepotrzebnie
Ono oznacza to czego się nie da odwzorować na nasze potrzeby,
ono jest gdzieś poza nami, jak to co określa.
skomentuj (2)Mam słabość do osób mówiących w sposób opanowany, spokojny, dosyć stonowanym głosem, bez przerywników i przede wszystkim powoli. Jakby to powiedzieć głos i sposób jego użycia ma dla mnie znaczenie. Mógłbym nawet rzec, że musi mieć to coś. Lubie gdy ktoś zadaje pytania, z pozoru błahe i dotyczące prostych zagadnień dla których zwykle nie znajdujemy sami czasu. Taki głos wzbudza we mnie zainteresowanie, inspiruje do myślenia, skłania do refleksji. Lubie, gdy ktoś odpowiada w ten sam sposób jak ja pytam. Czuje wtedy zainteresowanie, skupienie uwagi i poważne potraktowanie moich wątpliwości. Oczywiście niebagatelne znaczenie dla udanej rozmowy ma też współrozmówca, jego kultura osobista, umiejętność słuchania i zawierania kompromisów, sam sposób prowadzenia dysputy oraz jeszcze inne elementy. Jednak zawsze sposób wypowiedzi, jej tępo czy siła głosu skupiają - może nawet mocniej niż powinny - moją uwagę.
skomentuj (0)
Więc przemówię do siebie jak tom zwykł robić. Powiem tak miło i ciepło, bo tego mi dziś brakuje . Słonko, kochanie nie bój się pisać tak tylko dla pozostawienia czegoś na kartce. Nie bój się mówić tak, aby wyrażać siebie i zaskakiwać. Nie bój się iść w którąś ze stron, tylko po to by nie stać w miejscu. Odrzuć dyplomatyczne zapędy, zastępując je szczerością. Uśmiechnij się i napawaj codziennością.
skomentuj (0)No i jest. Wszystko takie nowe, piękne i ja - obcy przybysz z planety obłuda. Próbuje układać i budować, lecz dopiero poznaje ten "krajobraz" Raduje się stawiając małe kroczki do przodu, przejmuje bolesnymi potknięciami. Waham się czy będę w stanie iść dalej, czy samemu, czy prosić o pomoc, a może zrezygnować. Rozmyślam czy przyznać się przed sobą, że się nie nadaje, albo wmówić sobie ten nowy świat jest zły i nie dla mnie, czy nie mówić nic... zupełnie nic i zwyczajnie odejść. Nagle wstaje, idę dalej, biegnę, i już się wznoszę i lecę. Krótkie chwilę odpoczynku, rozmowy o Bogu i o życiu, o seksie, o naszym sensie i w ogóle sensie bycia. Próby nawiązania przyjaźni, zbyt bliskich i próby tonacji, a nawet ucieczki gdzieś tam nie wiadomo gdzie. Tylko wiele mostów już płonie a tam w przodzie kilka chatek z pomysłami na mnie, no i tu bez pomysłu i bez chatki i bez mostu nie jest ze mnie taki kostuch
Tagi: nowy, nowe, nowa, kostuch
skomentuj (1)
w przerwach między życiem
i we włosach, na ich szczycie
w środku stołka drewnianego
w Atlantyku, pod dnem jego
niemym głosem Ciebie wołam
odpowiedzi słyszę w kilku głowach
zaślepiony wypatruje...
myślę czy takiego życie mnie daruje
w nieokiełznanej chwili zakazanej
w myśli pozwijanej, poskręcanej
wdzięki swoje prezentujesz
a ja wierze, że ty tylko tak blefujesz
jednak zgubna ta ma głowa
nieustannie szuka twego słowa
w niej się wszystko wytłumaczy
w tym twój niebyt Bonifacy
jesteś czy cię nie ma?
wciąż zadaje sobie to pytanie
ma udręka wije się nieubłaganie
ma anielskość w opozycji sama sobie stanie
boś dla świata nieporadny,
obojętny, nie wart chwili żadnej!
boś dla ludzi niezbyt ładny
tylko dla mnie tak szkarładny
więc bądź mości apeluje
pomijając, że argument tutaj nie skutkuje
więc bądź mości nakazuje
wiedząc, że to Tobie nie smakuje
Tagi: wyobraźnia, wyobraźnia o tobie
skomentuj (1)